„Prawdziwym sukcesem jest odnalezienie swojej ścieżki życiowej i podążanie nią w zgodzie ze sobą.”

„Prawdziwym sukcesem jest odnalezienie swojej ścieżki życiowej i podążanie nią w zgodzie ze sobą.”

 

Rozmowa z Tomaszem Delmaczyńskim, psychologiem, współautorem książki „Otwarte Serca”, który swoje pierwsze kroki w pisaniu tekstów stawiał w Fundacji FKID.

Gratulujemy wydania książki, mógłbyś nam coś więcej o niej opowiedzieć?

Tomasz Delmaczyński: Jest to książka o budowaniu świadomej relacji w związku oparta na modelu psychologicznym, metodach mindfulness oraz filozofii wschodu. W zasadzie jest to podręcznik składający się blisko z 70 ćwiczeń podzielonych na dwa rozdziały. Pierwszy to przygotowanie do bycia w związku. Wychodzimy z założenia, że nie można dać miłości drugiej osobie, jeśli się jej nie ma w stosunku do siebie. Dlatego pierwsza część pomaga w wytworzeniu tej miłości, a druga skupia się na budowaniu relacji. Cała książka zawiera około siedemdziesiąt ćwiczeń, w mniej-więcej równym podziale na pierwszy i drugi rozdział.

Pierwsza część składa się z ćwiczeń skierowanych do wewnątrz, pozwala lepiej zapoznać się ze samym sobą i odnaleźć kierunek do zrozumienia siebie. Dopiero w drugiej części, która jest poświęcona relacji z partnerem, ćwiczenia polegają na tym, by potrafić tą miłością emanować i dawać ją drugiej osobie. To tak w skrócie.

Nie jesteś jedynym autorem książki, prawda?

Tomasz Delmaczyński: Książka jest napisana razem z terapeutką Agnieszką Sochar, moją dobrą znajomą. Pisaliśmy ją wspólnie, przy czym ja głównie zajmowałem się rozdziałem pierwszym, czyli rozwojem siebie, rozwojem świadomości, a Agnieszka częścią drugą, odpowiedzialną za relację par. Zarówno Agnieszka miała wkład w część pierwszą, jak i ja miałem wkład w część drugą, jednak podzieliliśmy się tak tymi kategoriami, by każdy pisał o tym, w czym czuje się najlepiej.

Oboje jesteśmy psychologami, książka jest oparta na modelu psychologicznym Roberta Sternberga, ujmującym schemat miłości, w którym każdy z nas w związku w jakiś sposób się odnajduje. Schemat ten jest oparty o trzy główne czynniki: namiętność, intymność i zaangażowanie w związku. Każdy z nas ma te elementy w swoim związku rozwinięte na pewnym poziomie i to od nich zależy, na jakim etapie znajduje się nasza relacja i na ile ta książka może pomóc.

Jeśli się zagłębimy w ten model, to książka jest najbardziej skuteczna dla par na etapie związku przyjacielskiego. To wtedy, gdy największe emocje i namiętności odeszły już w niepamięć, a nadszedł czas rutyny i związku przyjacielskiego, partnerzy mają największą motywację, by pracować nad sobą i przywrócić relacji dawny blask.

Uprzedziłeś moje następne pytanie, bo chciałam właśnie się dowiedzieć do kogo adresowana jest książka…

Tomasz Delmaczyński: W największym stopniu jest adresowana do tych par, o których przed chwilą mówiłem. Jednak z tego, co zauważyłem, to zainteresowani są nią również ludzie, którzy sami sobie zdają sprawę, że muszą pewne rzeczy w sobie wzmocnić, jeśli chcą wejść w związek. Zatem najogólniej rzecz biorąc, książka jest adresowana do osób, które są zainteresowane zarówno swoim rozwojem, jak i pracą nad związkiem wraz z partnerem.

Czym w takim razie dla Ciebie jest sukces?

Tomasz Delmaczyński: Sukces jest postrzegany w naszej kulturze w takich kategoriach, jak bycie sławnym, posiadanie dużej ilości pieniędzy. Jeśli jednak posłuchamy ludzi, którzy osiągnęli ten sukces w takim wymiarze, jak definiuje go nasza kultura, to zobaczymy, że te osoby nie są tak szczęśliwe, jak moglibyśmy sobie to wyobrażać.

Moim zdaniem sukcesem jest to, co jest zgodne z naszym poczuciem szczęścia. Poznałem w życiu wielu ludzi, dla których sukcesem były rzeczy, na które inni nie zwróciliby uwagi. Na przykład kobieta, która ma piątkę dzieci, czuje, że w życiu osiągnęła sukces, bo ma to, o czym całe życie marzyła.

Uważam, że samo napisanie książki nie jest sukcesem. Sukcesem będzie to, jeśli ta książka ludziom faktycznie pomoże i wpłynie pozytywnie na ich życie. Ewentualnie może wpłynąć negatywnie na początku, ale efekt końcowy będzie pozytywny. Na razie nie uważam, żebym odniósł w życiu sukces, dopóki to, co robię nie wpłynie to na świat zewnętrzny w takim stopniu, jak tego oczekuję. Bo sukces ma związek z oczekiwaniami człowieka. Tak jak powiedział np. Jim Carrey, który chciałby, aby wszyscy ludzie zdobyli ogromną sławę i bogactwo, żeby zrozumieli, że to wcale nie jest to, czego poszukują.

Prawdziwym sukcesem jest odnalezienie swojej ścieżki życiowej i podążanie nią w zgodzie ze sobą. Jeśli będzie się budziło każdego dnia z uśmiechem na twarzy, to wtedy człowiek może sobie powiedzieć, że osiągnął sukces.  

A teraz porozmawiajmy chwilę o fundacji, bo pracowałeś przecież w FKID przez jakiś czas. Czy to doświadczenie pomogło Ci jakoś w dalszej karierze?

Tomasz Delmaczyński: Tak, pomogło, jak najbardziej. Mianowicie całą przygodę z jakimkolwiek pisaniem rozpocząłem właśnie w fundacji, gdzie pisałem artykuły o samorozwoju psychologicznym, także w temacie całkiem pokrewnym. Te artykuły zauważył mój dalszy znajomy, który zaproponował mi pracę w firmie, specjalizującej się w pisaniu tekstów dla angielskich firm. Od tamtej firmy przeszedłem do kolejnej, a w następnej poznałem Agnieszkę, która zauważyła mój styl pisania i postanowiła razem ze mną napisać całą książkę na temat rozwoju pod kątem par.

Jak tak myślę z perspektywy czasu, to był bardzo płynny proces, taki ciąg przyczynowo-skutkowy, który zapoczątkowała właśnie fundacja, za co jestem jej bardzo wdzięczny.

Cieszymy się! A co najbardziej podobało Ci się w pracy w fundacji w tamtym okresie?

Tomasz Delmaczyński: Najbardziej chyba ta swoboda w wyrażaniu siebie. Bo o ile szef fundacji, Rafał Sawicki, zlecał mi pewne tematy, które miałem napisać, to jednak miałem pełną dowolność w wyborze tego, co faktycznie chcę na dany temat pisać i pełną wolność ekspresji. Jest to dla mnie niezmiernie ważne w tym zawodzie, bo tak naprawdę mogę się realizować tylko tam, gdzie ludzie faktycznie dają mi wolność mówienia o tym, o czym chcę mówić. Jak patrzę z perspektywy na wszystkie inne miejsca, w których później pracowałem, to chyba tylko w fundacji miałem taką szeroką swobodę.

Czy jest coś szczególnego, czego nauczyłeś się w tym okresie?

Tomasz Delmaczyński: Myślę, że to właśnie podczas pracy w FKID po raz pierwszy pojawiło się poczucie, że moje teksty faktycznie coś znaczą, że mogą być dla ludzi pewnym drogowskazem w niektórych aspektach, mogą im pomagać w życiu. To ewidentnie był ten moment, kiedy zauważyłem, że mam jakiś wpływ na ludzi tym, co piszę i tym, co myślę. Był to zdecydowanie impuls do pójścia dalej w tym kierunku.

A pamiętasz jak do fundacji trafiłeś? Gdzie znalazłeś jakąś informację, czemu zdecydowałeś się na współpracę?

Tomasz Delmaczyński: Nie… Nie pamiętam. Tak sobie myślę, że wszystkie rzeczy, które miały dla mnie jakąś wartość w kwestii zawodowej i w kwestii rozwoju własnej osoby, przyszły mi wręcz intuicyjnie. Nigdy nie poszukiwałem tych rzeczy, tylko oddawałem się temu, co może mi przynieść los. Tak było z fundacją, tak samo było z książką. Pomysł pojawił się z dnia na dzień i zanim się obejrzałem, to książka już powstała.

Czyli rozumiem, że poleciłbyś innym pracę w fundacji?

Tomasz Delmaczyński: Jasne! Myślę, że jest to miejsce, w którym można zapoczątkować swój rozwój w takim obszarze, który jest zgodny z Tobą.

Rozmawiała: Katarzyna Trzonek


Książkę ,,Otwarte Serca” możecie kupić tutaj, a także pobrać bezpłatny fragment tutaj.

2018-04-11T14:39:14+00:00 Kwiecień 3rd, 2018|Relacje międzyludzkie - artykuły, Rozwój osobisty - artykuły|
//